Cześć! Dziś mam dla Was post na luzie. Nie ma sukienki, obcasów - króluje w nim wygoda i luz :-) Kobiecego szyku dodaje torba ze złotym łańcuchem i cuuuuudowny zegarek! Powiem Wam szczerze, że nigdy nie kupowałam markowych zegarków z tej prostej przyczyny, że musiałabym ponieść pewne dodatkowe koszty. Moja ręka w nadgarstku ma niecałe 12,5 cm... Wszystko kręci się na nim dookoła. A skracanie zegarków z bransoletą niestety zupełnie się nie opłaca. Pewnie gdyby nie ta cudna przesyłka dalej biegałabym z moimi dziecięcymi gumowymi podróbkami :-) Zegarek od Daniela Wellingtona nie tylko jest ultra kobiecy ale ma także na tyle przemyślny pasek, że pasuje nawet na moje paskudne zapałkowate łapki! :-) Mam nadzieję, że post Wam się spodoba!
sobota, 27 lipca 2013
środa, 24 lipca 2013
Slow it down
Cześć :-) Zniknęłam na jakiś czas, wiem. Ale czasem nie ma innego wyjścia jak rzucić wszystko w cholerę i bez telefonu, internetu, laptopa, maili, pracy, oddać się błogiemu lenistwu w jednym z ładniejszych miejsc na ziemi. Kiedyś, może jeszcze w te wakacje, pokażę Wam to miejsce, gdzie czas się zatrzymał, a ponad 115 letnia chałupka pozwala na taki relaks jakiego nie zafundują w najlepszych zagranicznych kurortach :-) Tymczasem dzisiejszy zestaw, bardziej elegancki bo okoliczności tego wymagały, w odcieniach bieli, złota i kobaltu. Biała lniana sukienka to moim zdaniem najlepszy wybór na lato, jest wygodna, przewiewna i w zależności od dodatków elegancka lub casualowa. Do tego super efektowne buty na niebotycznie wysokim obcasie i mega pojemna torba w intensywnym kolorze ze złotym łańcuchem. Mam nadzieję, że zestaw Wam się spodoba!
wtorek, 16 lipca 2013
środa, 3 lipca 2013
It`s a beautiful day
Chyba każdy z nas ma takie dni kiedy to nic, ale to TOTALNIE NIC nie idzie po naszej myśli. Rano wylałam kawę... Następnie po długim czasie unikania słońca zdecydowałam się na opalanie. Efekt przerósł moje oczekiwania - na widok czerwieni mej skóry niejeden rak dostałby kompleksów. Podczas wykonywania zabiegu zostawiłam sporą część małego palca na nóżce stolika zabiegowego (czy te małe palce są tylko po to, aby się w nie walić o każdy kant???). Kolejnym sukcesem jest cudowne popieszczenie prądem! I na sam koniec dnia dopełniłam dzieła i zalałam aparat razem z katą pamięci! Tym sposobem straciłam prawie wszystkie zdjęcia dzisiejszego zestawu, choć mam nadzieję, że jakoś tę kartę i aparat odratuję... Pociesza mnie fakt, że chociaż sukienkę mam cudną, chyba na pocieszenie sprezentuję sobie jeszcze jedną, bo model już upatrzony, tylko brakowało powodu :-) Jutro będzie lepiej, prawda?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
