poniedziałek, 16 grudnia 2013

Monday Beauty Tips



Czy wiecie, że najbardziej traktowanymi po macoszemu miejscami naszego ciała są szyja i dekolt? To je najczęściej pomijamy i ignorujemy podczas codziennej pielęgnacji. A czy wiecie, że zgodnie z wszelkimi kosmetologicznymi źródłami wiedzy szyja i częściowo dekolt są należą jednocześnie do twarzy i ciała? Z tego powodu powinny na nie trafiać zarówno te kosmetyki, które nakładacie na twarz, jak i te, które stosujecie na ciało (kremy, maski, peelingi). 


Tak jest w teorii. W praktyce nie trafiają tam żadne produkty, a skóra tych okolic jest niezwykle cienka, delikatna i "potrzebująca"... Mając na uwadze fakt, że piękna, smukła i gładka szyja jest wabikiem na płeć przeciwną, chyba warto zmienić swoje dotychczasowe przyzwyczajenia i postarać się poświęcać jej nieco więcej uwagi ;-)

Do usłyszenia wkrótce :-*


czwartek, 12 grudnia 2013

Gift idea #2 - book



Jeśli nie wiesz co mi podarować - kup książkę. Tę prawdę zna każdy członek mojej rodzinki :-) Od zawsze do książek pałam miłością gorącą i  rosnącą z każdym rokiem. Stąd nie dziwota, że i innym polecam sprezentowanie pod choinkę jakiegoś ciekawego, pachnącego drukarską farbą cudeńka :-) Ta pozycja z początku wydała mi się jakimś błahym bzdetem o "finansowych rekinach Manhattanu", bla bla bla. Pomyślałam o opisach kreacji z wielkich domów mody, wypasionych brykach oraz ich właścicielach, których być albo nie być zależy od kryształowych kieliszków. O jakże się pomyliłam :-) Nie oceniać książki po okładce (ani tym bardziej notkach prasowych), otóż to!

środa, 11 grudnia 2013

Organique + gift idea!



Nie wiem jak Wy, ale ja mam tak, że jak się na coś napalę to ... koniec! Tak jest z piosenkami, które skutecznie obrzydzam sobie i innym, filmami, które po jakimś czasie znam na pamięć i oczywiście z kosmetykami... Aktualnie "faza" obejmuje olejek arganowy i wszystko co wydała na świat marka Organique :-) Dosłownie WSZYSTKO. Ponieważ chwilowo (pewnie jak każdy) odczuwam świąteczny deficyt gotówki, większość ich produktów pożeram tylko wzrokiem. Nie mogłam sobie jednak odpuścić chociażby malutkiego mikołajkowego prezentu i w nagrodę za bycie (prawie) grzeczną i to przez (prawie) cały rok, nabyłam dwa masełka :-D

wtorek, 3 grudnia 2013

Arganowe LOVE - Argan Tree



Cześć! Ogłaszam wszem i wobec, że zwariowałam! Totalnie straciłam głowę i możliwość logicznego myślenia! Sprawcą owej psychozy jest niewinny (WINNY!) olejek arganowy :-) Ci, którzy śledzą bloga regularnie, wiedzą, że moja mania trwa już od jakiegoś czasu - pisałam Wam nawet o tym TUTAJ. Mimo zastosowania czegoś w rodzaju kawowej farmakoterapii, objawy wciąż utrzymują się na nieznośnie wysokim poziomie... Skutkiem schorzenia jest ten cudownie nowiusieńki flakonik wypełniony markoańskim skarbem :-) W sumie flakoniki pojawiły się u mnie w ilości hurtowej, bo zamiaruję nimi obdzielić większą część rodziny, ale ten konkretny jest MÓJ i tylko MÓJ! :-D Od niedzieli bardzo go eksploatuję, nakładając dosłownie wszędzie! Dziś na przykład postanowiłam sprawdzić jak poradzi sobie z moimi mocno nadszarpniętymi wiatrem i zimnem ustami! Więcej na razie nie powiem, bo to jeszcze za wcześnie, ale mogę z ręką na sercu stwierdzić, że do skóry twarzy sprawdza się o nieeeeebo lepiej niż ten poprzedni pokazywany na blogu. O reszcie pogadamy za jakiś miesiąc :-)