czwartek, 23 lipca 2015

Cashmere 12h Make-up ~ DAX COSMETICS



Cześć! Jestem bardzo ciekawa ile czasu zajmuje Wam poranne wyszykowanie się na zajęcia, do pracy lub wieczorne/popołudniowe wyjścia (gdziekolwiek wychodzicie)?! Ciekawość ta zostanie fantastycznie zaspokojona jeśli będziecie tak miłe (mili?) i zostawicie mi tę informację w swoim komentarzu! Moje przygotowania zależą od ilości dostępnego czasu i ... efektu, jaki chcę osiągnąć swoim wyglądem. Nie ma się co oszukiwać - jeśli mam wolny dzień, a wychodzę jedynie wieczorem w jakieś sympatyczne miejsce publiczne, będę szykować się caaaaalutki dzień - tia. Jeśli idę do znajomych, albo wybieram leniuchowanie w domu, nikt nie zmusi mnie do ogarnięcia się. "Home/friends mode on" oznacza zawsze - nie robię ze sobą kompletnie NIC (czasem nawet nie rozbieram się z pidżamy). :-P Wyszykowanie się do pracy pożera mi około 20 minut w wersji all inclusive - prysznic, ciuszki, make up, "fryzura". Podczas kamuflowania mojej naturalnej brzydoty zawsze towarzyszy mi muzyka i kubek mocnej kawy (taki rytuał). Przez ostatnie dwa miesiące niemalże codziennie w ramach pomagania naturze wykorzystywałam Długotrwały podkład kryjący Cashmere od DAX COSMETICS. Jeśli po tym pełnym wynurzeń wstępie jesteście zainteresowani pełną recenzją owego produktu, zapraszam do dalszej części posta.

sobota, 18 lipca 2015

Masło do ciała SOCZYSTA MALINA ~ Bielenda



Cześć! Dzisiejszy post jest pierwszym z dłuuuugiej serii recenzji produktów do pielęgnacji ciała. Żeby było miło, dziewczęco i uroczo, w pierwszej kolejności zdecydowałam się zaopiniować malinową, rozkoszną smakowitość od marki Bielenda. Zapraszam do dalszej lektury!

niedziela, 21 czerwca 2015

Nowości!



Cześć! Dziś przygotowałam dla Was post z nowościami. Prezentacja kosmetyków, które w chwili obecnej są u mnie na pielęgnacyjnej tapecie, wydaje mi się ciekawym pomysłem - dzięki temu wiecie jakie produkty będą recenzowane w niedalekiej przyszłości. Nie ma szału jeśli chodzi o pielęgnację twarzy - wspominałam już, że aktualnie zwariowałam na punkcie dopieszczania ciała. Znajdą się tu jednak dwa preparaty do stylizacji włosów (!). To niesamowite jak nasze upodobania ewoluują w czasie! Nie dalej jak pół roku temu nie posiadałam nawet szczotki ... w sumie nadal nie posiadam szczotki, ale hej (!), aż dwa włosowe produkty to chyba niezły progres? ;-)

środa, 27 maja 2015

Super Slim ~ evree



Cześć! Dziś przychodzę do Was z postem - prezentacją mojego najnowszego nabytku. Ostatnio mam lekkiego bzika na punkcie pielęgnacji ciała... Masła, balsamy, olejki - kupuję, testuję, nadużywam! Oczywiście postaram się każdy egzemplarz z osobna opisać i ocenić, ale to wszystko w swoim czasie. Natenczas onegdaj przedstawiam Wam Super Slim - modelujący olejek do ciała. :-)


Jako kosmetolog rewelacje o działaniu wyszczuplająco-antycellulitowym traktuję z przymrużeniem oka. Myślę, że informacje o przenikaniu poszczególnych składników aktywnych 500 warstw wgłąb skóry zostały włożone między bajki już dawno temu, nawet przez kosmetycznych laików. Niemniej jednak powierzchowne działanie kompozycji wszystkich surowców użytych w tym preparacie teoretycznie powinno dać rzeczywisty, widoczny gołym okiem efekt wygładzenia, ujędrnienia i napięcia skóry oraz redukcji miejscowych obrzęków (przez wzgląd na działanie rozgrzewająco-drenujące).

Skoro już o składzie mowa - jest fenomenalny! W pierwszej kolejności na uśmiech zasługuje fakt braku olejów mineralnych, parabenów, silikonów i parafiny. Dalej jest już tylko lepiej. Uwaga, uwaga - Polyplant Seweed Complex (kompleks algowy), olejek perilla, grapefruitowy, makadamia, migdałowy, winogronowy oraz pieprz cayenne / chili - taka armia dobroci musi przynosić efekty!



Producent specyfiku na opakowaniu zasugerował 4 sposoby użycia olejku w codziennej pielęgnacji. Możemy go nakładać na czystą, suchą skórę lub wmasowywać "na mokro", zaraz po wyjściu spod prysznica (lub z wanny). Kolejną opcją jest dodawanie kilku kropel olejku do innego preparatu pielęgnacyjnego lub po prostu wykonywanie na nim automasażu o zwiększonym nacisku i intensywności.

Załączenie aż tylu pomysłów jest bardzo miłym gestem ze strony producenta olejku. Od dziecka nie przepadam jednak za żadnym (nawet delikatnym) rodzajem sugestii i zmodyfikuję te oczywiste oczywistości na rzecz domowego mini SPA. Plan jest taki: w pierwszej kolejności wykonam szczotkowanie irytującego mnie obszaru na sucho, następnie nałożę odpowiednią ilość olejku i owinę ciało folią na około 20-30 minut. Wszystko to zrobię po wieczornym treningu i prysznicu ... albo przed jeśli uznam za konieczne użycie w danym dniu balsamu brązującego. ;-)



Chęć do udziału w zabawie wykazała również moja Mama - szykuje się zatem sporo śmiechu, ale również podwójna ilość wrażeń do późniejszego zaprezentowania na blogu. Kochane kobietki, używałyście tego olejku? Jeśli tak, bardzo proszę o Wasze wrażenia w komentarzach! Do usłyszenia niebawem!